Czesc, tu Ximena Shyson. Iz jestem osoba nieogarnieta i malo systematyczna, przypomnialam sobie dopiero dzisiaj, ze nie zrobilam jeszcze zadan z Loretta i impreza Bobcats (Carine slyszac to wysmiala mnie), ale nie wazne. Nie o tym mial byc ten wpis, niestety nie potrafie pisac wstepow, a jakos chcialam to wplesc w post, wiec... Dobra, dobra przejdzmy do rzeczy. W dzisiejszym dniu postanowilam pojsc na przechadzke, ale nie taka zwyczajna. Poszlam na nia pieszo! Konia zostawilam przed gluchymi lasami. Starstable to gra o koniach, rzadko w niej schodzi sie z rumaka, ale ja chcialam sprobowac czegos nowego, innego, swiezego (ale wstep xD). Nie przedluzajac, zacznijmy (wreszcie). Poczatek mojej wedrowki byl calkiej ciekawy. Wchodzac na wysoka gorke, zabilam sie i po pojawieniu sie komunikatu, pasek zdrowia mojego konia zmniejszyl sie (logika Starstable).

Podazajac w strone gory, ktora jest polozona w Valedale trafilam do opuszczonego domku, ktorego z pewnoscia kojarzy kazdy z was. Kocham klimat jaki w nim panuje. Odczuwa sie tam spokoj, a zarazem chaos. Czemu spokoj? Poniewaz jest tam pustka, nie ma niczego rozpraszajacego.
A czemu chaos? Poniewaz dom jest opuszczony, widac w nim stare rzeczy nalezace do bylych wlascicieli.
Przebiegajac przez sciezke, zauwazylam, ze jestem w miejscu wyscigu Sophie.
Na ziemi lezala przeszkoda dla konia, wiec nie trudno bylo sie zorientowac. ;)
(wiem, na tym zdjeciu slabo widac przeszkode, ale nie wazne)
Znalazlam jeszcze ten tajemniczy schron (?), nad ktorym zawsze sie zastanawiam. Co to do motylej nogi jest i do czego to sluzy?
I oczywiscie, musialam zrobic sobie fotke z krowa, musialam!
Pozniej stwierdzilam, ze czas juz wracac, bo troche mi to zajelo.
Ale nastapil ogromny PECH! Zgubilam po raz 5 wlasnego konia.
Po jakims czasie poddalam sie i wzielam podwozke. Mamy szczescie, ze istnieje taka opcja.
Na koniec zrobilam screen'a i mysle, ze tyle wystarczy... a jak nie to NIE!
Trzymajcie sie mocno! <3